traveliway-

Wyspa spokoju – Ko Lanta

Spis treści

Udostępnij

Share on facebook
Share on pinterest
Share on twitter
Share on email

Wyspa spokoju

Na Ko Lantę przenosiłyśmy się z Ao Nang. Transport bus + prom kosztował 40zł. Nie miałyśmy zarezerwowanego noclegu, więc szukałyśmy czegoś co nas zainteresuje. Trafiłyśmy na cudowne miejsce jakim jest Lanta Miami Resort! Tak nam się spodobało, że postanowiłyśmy zostać tam na pięć dni. Mieszkałyśmy w drewnianym bungalowie z widokiem na basen typu infinity. Cena za noc dla jednej osoby to tylko 40zł! I to ze śniadaniem w pakiecie! W sezonie ten hotel jest zdecydowanie droższy. 

Zachód słońca po deszczu – Hotel Lanta Miami Resort

Śniadania były bardzo dobre i zdrowe! Było pięć opcji do wyboru w darmowym zamówieniu, na krótki pobyt – idealnie. Ceny w hotelowej restauracji były naprawdę bardzo w porządku! Każde z tych dań kosztowało mniej niż 15zł. Posiłki były bardzo smaczne, a obsługa bardzo miła:) 
 

W czerwcu wyspa wydawała się niemal bezludna. Gdzieniegdzie można było spotkać kilku lokalesów, turyści byli raczej rzadkością. Również większość restauracji czy innych usług była zamknięta. Jednak miało to swój urok, dlatego Lanta zapisała się w mojej pamięci jako wyspa spokoju. 

Czas na tej wyspie mijał nam głównie leniwie nad basenem,  jednego dnia wybrałyśmy się na wycieczkę do dżungli. Pierwszy raz miałam okazję zobaczyć tyle zieleni na żywo! Niesamowite uczucie. Istniała również możliwość trekingu na słoniu, jednak zdecydowanie odradzam korzystania z tego typu „atrakcji”. Słonie w Tajlandii są fatalnie traktowane, warto zainteresować się tym tematem i poczytać nieco w internecie.

Naszym głównym celem było dostanie się do wodospadu Khlong Chak. Droga pośród dżungli była oznakowana, więc myślałyśmy, że bez problemu tam dotrzemy. I tak by było gdyby nie fakt, że praktycznie przed samym wodospadem spotkałyśmy gigantycznego węża! W takich chwilach ciężko racjonalnie myśleć, więc odeszłyśmy kawałek spokojnym krokiem aby zaraz puścić się w szaleńczy bieg:D. Dzisiaj z uśmiechem na twarzy wspominam te chwile, ale wtedy nie było nam do śmiechu. Tym bardziej, że przez najbliższe pół godziny dalej znajdowałyśmy się w sercu dżungli. Wodospadu niestety nie zobaczyłyśmy, może tak miało być. Następnie udałyśmy się na Bamboo Beach, na której byłyśmy zupełnie same! Jest to zdecydowanie najładniejsza plaża na Ko Lancie. Wszystkie inne były bardzo zanieczyszczone, a morze wzburzone, nie było mowy o kąpielach.

Bamboo Beach

Osoby, które nastawione są na imprezy mogą być nieco zawiedzione. Jeśli jednak nie przeszkadza Ci zupełna cisza i pragniesz zobaczyć nieco bardziej dziką stronę Tajlandii, to Ko Lanta jest dla Ciebie! 

Polecane w sklepie

Przeglądaj wyjatkowe zestawy presetów do Lightrooma.

  • Warmth of Winter [Presety]

    40.00 
    Czytaj dalej
  • Zodiac Signs [Presety]

    0.00 
    Czytaj dalej
Share on pinterest
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on print
Następne wpisy