traveliway-

Pierwszy raz w Bangkoku

Spis treści

Udostępnij

Share on facebook
Share on pinterest
Share on twitter
Share on email

Bangkok był jednym z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie miejsc! Podczas pierwszego pobytu, mocno się rozczarowałam. Po prawie trzech tygodniach podróżowania po pięknych wyspach, zderzenie z betonowym miastem było dość przytłaczające. Chyba wtedy po raz pierwszy uświadomiłam sobie, że takie metropolie nie są dla mnie 😀

Na moje niezadowolenie składało się wiele czynników. Przede wszystkim spałyśmy w tragicznym hostelu, w pokoju miałyśmy tak ciemno, że czułam się jakbym mieszkała w piwnicy. Noclegi w Bangkoku są zdecydowanie droższe niż na południu kraju, stąd taki wybór. Z tego co pamiętam doba kosztowała około 70zł. Upały były kosmiczne, a świątynie trzeba zwiedzać będąc pozakrywanym od góry do dołu, to potrafi być naprawdę męczące!

Jednak to nie tak, że wszystko mi się nie podobało! Świątynie w Bangkoku robią ogromne wrażenie! Szczególnie jak jest się w Azji po raz pierwszy. To zupełnie odmienny styl budowli od tych, które możemy zobaczyć w Europie. My zdecydowałyśmy się zobaczyć Wat Pho, które jest tak naprawdę kompleksem świątyń. Najważniejszą z nich jest Świątynia Leżącego Buddy, który jest naprawdę ogromny (46m długości i 15m wysokości). Posąg jest praktycznie w całości pozłacany. Podobno przedstawia scenę osiągania nirvany przez Buddę.

Leżący Budda

Wat Pho

Wstęp do Wat Pho to koszt około 10zł. Tak jak wspominałam, należy pamiętać o odpowiednim ubiorze. Ramiona oraz nogi muszą być zasłonięte. Przed wejściem do świątyni należy również zdjąć obuwie. Wat Pho zwiedzało się przyjemnie, nie było tam zbyt wielu turystów, brak kolejek i niska cena 🙂 Cały kompleks warty zobaczenia!

Wat Pho

Pod koniec 2016 roku zmarł król Tajlandii Buhumibol Adulyadej. Był najdłużej panującym monarchą na świecie. Na każdym kroku można było odczuć uwielbienie jakim darzyli go Tajowie. Nawet pośrodku dżungli znalazłyśmy małą chatkę, a przed nią bogato przyozdobiony obraz Króla. Pogrzeb władcy odbywał się dopiero rok po jego śmierci ( październik 2017r.). My trafiłyśmy na okres żałoby. Na wyspach nie było to tak odczuwalne, jednak w Bangkoku większość ludzi chodziła ubrana na czarno. Kolejnym ważnym punktem naszego zwiedzania był Grand Palace (Wielki Pałac), który pełnił niegdyś siedzibę Króla oraz Wat Phra Kaew (Świątynia Szmaragdowego Buddy). Tutaj zwiedzanie nie przebiegało już tak gładko. Kolejki przed wejściem były bardzo długie. Większość ludzi to byli Tajowie, którzy przyjechali aby ostatni raz pożegnać swojego ukochanego Króla. Wejście do kompleksu kosztuje około 60zł. Mimo wszystko uważam, że warto, choć Wat Pho zrobiło na mnie większe wrażenie :).

Grand Palace

Wat Phra Kaew

Wat Phra Kaew

Bangkok to nie tylko cudowne świątynie. Zwiedzanie takich kompleksów choć interesujące, to wykańczające. Postanowiłyśmy znaleźć przyjemne miejsce, w którym mogłybyśmy odpocząć. Padło na Lumpini Park. Wstęp jest bezpłatny. To ogromny park, do złudzenia przypominający nowojorski Central Park 😀 Mnóstwo biegających ludzi, jeżdżących na rowerach czy rolkach. My usadowiłyśmy się pod jedną z palm i cieszyłyśmy odrobiną cienia 😀 Trzeba jednak uważać na spadające kokosy, są naprawdę niebezpieczne!

Lumpini Park

Niewątpliwie atrakcją samą w sobie jest transport po Bangkoku. Targować trzeba się naprawdę ostro, ceny potrafią zniżać nawet o 80%. My głównie poruszałyśmy się tuk-tukami, tak było dosyć tanio, a do tego nie musiałyśmy stać w korkach, bo tuk tuk przeciśnie się praktycznie wszędzie 😀

Będąc w Bangoku byłoby grzechem nie odwiedzić ulicy Khaosan! To dzielnica uwielbiana przez backpackersów, w dzień to jeden wielki stragan, w nocy impreza do samego rana! Jedzenie na Khaosan było naprawdę tanie. Pyszny obiad można było zjeść nawet za 5zł. Moje ulubione były jednak kubeczki z pokrojonym mango i ananasem! Taka przyjemność to zaledwie 2zł. Poza tym można spróbować różnych smażonych robaczków, ja się ich panicznie boję, więc nawet o tym nie myślałam! Chciałam zrobić chociaż zdjęcie, jednak sprzedawca kazał mi zapłacić, więc odpuściłam. Będąc w Bangkoku warto skusić się na masaż. Na każdym kroku stoją panie, które wołają „Massage, massage!”. Są w tym naprawdę dobre, a ceny są bardzo niskie. Masaż całego ciała to koszt ok. 30/40zł, samych  stóp to ok. 10zł. Po całym dniu zwiedzania, miło jest się zrelaksować. Na zdjęciu poniżej lody kokosowe z dodatkiem orzeszków solonych, serwowane w skorupce po kokosie! PRZEPYSZNE!!

Khaosan Road

W ostatni wieczór na ukoronowanie naszego wyjazdu zdecydowałyśmy się na wyjście do Lebua Sky Bar. Jest to bar na 64 piętrze, który można było zobaczyć w filmie Kac Vegas w Bangkoku. Miałyśmy mały problem z ubiorem, ciężko w naszych plecakach było znaleźć coś eleganckiego 😀 Na szczęście coś tam wykombinowałyśmy i udało nam się wejść 😀 Sam wstęp jest darmowy, ale trzeba zamówić coś na barze. Ceny są bardzo wysokie, za sok zapłaciłam 80zł, ale potraktowałam to  jako cenę za punkt widokowy.

Widok na Bangkok z Lebua Sky Bar

W Bangkoku jest wiele takich barów, fajnie było jednak zobaczyć coś co widziało się wcześniej tylko na filmie :).

Lebua Sky Bar

Lebua Sky Bar

Lebua Sky Bar

Polecane w sklepie

Przeglądaj wyjatkowe zestawy presetów do Lightrooma.

  • Warmth of Winter [Presety]

    40.00 
    Czytaj dalej
  • Zodiac Signs [Presety]

    0.00 
    Czytaj dalej
Share on pinterest
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on print
Następne wpisy